SANKTUARIA NA ŚWIECIE

Białoruś - Budsław
Tekst i zdjęcia: Józef Węcławik SVD

Z Baranowicz do Budsławia na Białorusi jest prawie 270 kilometrów. Od pięciu lat wyrusza tam organizowana przez księży werbistów piesza pielgrzymka. Zresztą nie tylko z Baranowicz. Na 2 lipca do Budsławia ściągają pielgrzymki z prawie stu miejscowości Białorusi, Litwy, Łotwy i Polski - po pięćdziesięciu prawie latach.

Piesza pielgrzymka - łatwo powiedzieć

Dla wielu osób, nawet biorących w niej udział, pielgrzymka to czarna magia. Niektórzy kojarzą ją ze spacerem i akademią z okazji Rewolucji Październikowej. Czasem ludzie stojący przy drodze podchodzą i mówią: „Ksiądz jest, krzyż jest, a gdzie pakojnik (czyli nieboszczyk)?" A czasem krzyczą:: Jij, gdzie wy idziecie, cmentarz nie w tę stronę!" Czasem patrząc z politowaniem mówią: „Ej duraki piechotą tak daleko iść? Przecież można pojechać pociągiem". I nie wynika to ze złośliwości. Przez ponad 50 lat zabronione było publiczne organizowanie pielgrzymek do Budsławia, który od wielu wieków jest sanktuarium Matki Bożej. Od wieków wpisał się w historię życia tutejszego Kościoła jako miejsce szczególnej obecności Maryi, licznych cudów oraz teren spotkania różnych wyznań.

- Nie wolno było chodzić do Budsławia - mówi pan Walentyn Sienkiewicz - zapreszczali, zakazywali nam, ale my na rowerach w kilku zawsze jeździli. A dzisiaj, moj Bog, możem iść swobodnie. Jakie to szczęście dla nas przyjszło! Wzruszeniom ludzi biorących udział w pielgrzymce nie ma końca. Oczywiście - ludzi, którzy wiedzą i pamiętają, czym Budsław byl, a dzisiaj zaczyna być. Ks. Eleuteriusz Zielejewicz w książce pt. „Zwierzyniec na ziemi niebieski...", wydanej w Wilnie w 1650 r., pisze następujące słowa: „Jeśli się co powie o położeniu (początku) i nazwisku miejsca Budzkiego i Puszczy, w której jest cudowny obraz Przenajświętszej Bogarodzicy zawsze Panny, w kościele OO. Bernardynów w tejże Puszczy mieszkających, do ludzkiej wiadomości podawać za słuszną rzecz rozumiałem dla jaśniejszego rzeczy rozeznania każdego uświadomić. Iż ta Puszcza dwojakim sposobem jest od Boga na Jego chwałę poświęcona. Naprzód iż miejsce samo, do którego cudownym sposobem od Boga obrane i łaskami Jego uprzywilejowane, a potem względem obrazu cudownego, za którego przybyciem hojniejszymi dobrodziejstwy i łaskami Jego Boskimi opływać poczęło. Które miejsce lubo przylegle pospólstwo w wielkim miało nabożeństwie tak dlatego, że sami oczywistymi świadkami cudownego Jego początku i obrania zostawali, jako też że wiele w swych chorobach i potrzebach ratunków Boskich znacznych na tym miejscu doznawali".

W Rzeczypospolitej Obojga Narodów Budsław znajdował się na obszarze Wielkiego Księstwa Litewskiego, w powiecie oszmiańskim województwa wileńskiego. Po upadku Rzeczypospolitej znalazł się w zaborze rosyjskim, w guberni wileńskiej. W dwudziestoleciu międzywojennym (1919-1939) tereny te należały do Państwa Polskiego.

Klasztor bernardynów

U początków przy klasztorze ojców bernardynów powstała osada, która z czasem rozwinęła się na tyle, że w 1732 r. otrzymała prawa miejskie. Nazywała się wówczas Buda. Obecna nazwa Budsław zaczęła wchodzić w życie z końcem XVIII wieku. Powstała zapewne na skutek sławy, jaką cieszyła się Buda dzięki łaskom odbieranym przed cudownym obrazem Matki Boskiej. Już w połowie XVII w. sanktuarium budzkie było szeroko znane i licznie nawiedzane, „tak iż po kilka tysięcy ludzi z różnych krajów: Potockiego, Bracławskiego, Witebskiego, Mińskiego, Oszmiańskiego i innych obojej condycijej, tak szlacheckiej jako i wiejskiej na to miejsce w dzień Wniebowzięcia Panny Przenajświętszej przychodzą" - jak pisze ks. Zielejewicz.

Po 26 latach od nadania praw przez Kazimierza Jagiellończyka ojcom bernardynom, w 1530 r. zakonnicy musieli opuścić swoją siedzibę. Przyczyną tej sytuacji byty niepokoje wyznaniowe w Wielkim Księstwie Litewskim. Po ponownym osiedleniu się w Budzie, bernardyni wybudowali nową, drewnianą kaplicę, może mały kościółek, o którego wyglądzie nie ma żadnych przekazów. Najprawdopodobniej wybudowano go za przyczyną objawień Matki Bożej, o czym pisze kronikarz bernardyński - o. Tomasz Dygoń. Budowę nowego kościoła rozpoczęto 28 sierpnia 1633 r. położeniem kamienia węgielnego, a ukończono 9 lipca 1643 r. poświęceniem nowego kościoła - z tym samym co poprzednie wezwaniem Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny. Ten kościół zachował się do dzisiaj - jest to budowla niewielka o długości 20 m i szerokości 10 m. W niezmienionej formie przetrwało tylko jego wnętrze oraz ołtarz wystawiony w 1649 r. Ów kościół z roku 1634 z całkowitą pewnością możemy dziś zidentyfikować jako obecną kaplicę św. Barbary kościoła budsławskiego. Ks. Zielejewicz opisując budowę kościoła murowanego ubolewa nad szybkim rozebraniem drewnianego kościółka, gdzie było wiele wot i świadectw cudownej obecności Matki Bożej w Jej wizerunku, który był ofiarowany ojcom bernardynom budsławskim w roku 1613.

Początek XVIII w. nie sprzyjał rozwojowi działalności budowlanej. Był to czas wojny północnej (1700-1721), kiedy omawiane tereny stały się obszarem nieustannych działań stron konfliktu, zarówno Rosjan jak i Szwedów. Ale 29 lipca 1767 r. położony został kamień węgielny pod budowę nowego, tak zwanego dużego kościoła. Konsekracja odbyła się 7 września 1783 r. W dokumencie konsekracyjnym kościoła, który otrzymał tytuł Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, po raz pierwszy obok starej nazwy Buda pojawiła się również nazwa Budsław. Kościół jest wielki, należy do największych świątyń, jakie wzniesiono na całym obszarze Rzeczypospolitej. Sama fasada, ujęta dwiema czterokondygnacyjnymi wieżami, mierzy prawie 50 m szerokości, długość kościoła wynosi 62 m, szerokość transeptu - 39 m, a szerokość korpusu - 31,2 m. Zbudowany jest na planie krzyża, trzynawowy, z poprzeczną nawą, tak zwanym transeptem nieznacznie występującym przed ściany boczne. Na skrzyżowaniu z nawą główną wznosi się kopuła „ślepa", czyli pozbawiona okien. Drzwi w północnej ścianie prezbiterium prowadzą do tak zwanego starego kościoła, obecnie kaplicy św. Barbary.

Wnętrze świątyni charakteryzuje się wyjątkowo dobrze zachowanym zespołem późnobarokowych malowideł ściennych, wykonanych techniką fresku. Na szczególną uwagę zasługują iluzjonistyczne, kolumnowe ołtarze, rozmieszczone w kaplicach naw bocznych oraz na ścianie zamykającej prezbiterium. Poza malowanymi ołtarzami istnieją jeszcze dwa drewniane: dawny i obecny oftarz wielki. Pierwszy z nich, wczesnobarokowy, stoi w swym pierwotnym miejscu, to jest w prezbiterium starego kościoła. Nad mensą ołtarza wznosi się wsparta na czterech korynckich kolumnach konfesja zwieńczona kartuszem z wyobrażeniem łodzi Piotrowej, a poniżej kartusza widnieje napis: „Pod Twoją obronę uciekamy się, Święta Boża Rodzicielko".

9 grudnia 1787 r. nastąpiło formalne erygowanie parafii i ojcom bernardynom powierzono jej obsługę, która trwała aż do kasaty klasztoru w roku 1858. Od 1793 r. w Budslawiu działały szkoły klasztorne oraz różne bractwa: św. Anny, paskowe, czyli tercjarze oraz Matki Bożej Szkaplerznej.

Wojewoda miński

Jan Pac (zm. 1610), pierwszy posiadacz obrazu, nawróciwszy się z kalwinizmu, udał się z pielgrzymką do Rzymu, gdzie w roku 1598 z rąk papieża Klemensa VIII otrzymał obraz. W Wielki Piątek roku 1613 w czasie nabożeństwa w kościele budzkim obraz został przekazany bernardynom. W czasie wojny moskiewskiej (1655-1661), w obawie przed wojskami Chowańskiego, obraz wywieziono i znajdował się w Sokółce na Podlasiu. Wrócił dopiero w 1665 r. Przezorność ta była uzasadniona, ponieważ wojska moskiewskie wielokrotnie napadały na klasztor. Wkrótce po konsekracji kościoła papież Pius VI w 1791 r. nadał Budslawowi odpust zupełny, dla wiernych biorących udział w obchodach głównego święta, tj. Nawiedzenia Najświętszej Maryi

Panny, oraz Wniebowzięcia. Sanktuarium było nawiedzane przez pielgrzymów codziennie, nie tylko z okazji głównych uroczystości. Taki stan rzeczy trwał nieprzerwanie przez cały wiek XIX i XX, do wybuchu wojny w 1939 r. Po wojnie nie wolno było publicznie wędrować do Budsławia, a władze miejscowe zamykały kościół, nie dając zgromadzonej ludności dojść do świątyni. Mimo to ludzie przybywali. Modlono się przed kościołem. Kapłani z Litwy, Polski i Białorusi ukradkiem spowiadali w niszach kościelnych, w ogrodzie, pod czujnym okiem wiernych pilnujących przed milicją. W dobie antyreligijnego terroru to miejsce pozostało żywym ogniskiem wiary, do którego z bardzo nawet dalekich stron ściągali ludzie w poszukiwaniu Boga. Wiara ludzi sprawiła, że Budsław żyje nadal i - szczególnie od okresu pieriestrojki - nastąpiło ożywienie ruchu pielgrzymkowego.

Pierwsze oficjalne pielgrzymki

do Budsławia rozpoczęły się w 1992 r. Na 2 lipca miejscowi ludzie porządkują swoje obejścia, malują ogrodzenia i przyjmują, czym mogą. Są biedni, ale szczerzy i gościnni. Duchowy „ugór" kilku pokoleń spowodował nieodwracalne skutki w życiu religijnym ludności. Spotkani przy drodze ludzie ze łzami patrzą na młodzież idącą w pielgrzymce i podziwiają, że tylu młodych wierzy w Boga. Budsław, który w całej swojej historii był miejscem braterskiego spotkania chrześcijan obrządku łacińskiego i wschodniego, nadal jest miejscem szczególnie predysponowanym do pełnienia funkcji pojednania z Bogiem i ludźmi. Najgłębiej łączy wiernych obu konfesji wspólna im głęboka cześć dla Bożej Rodzicielki, która może być fundamentem i płaszczyzną zgody.

Idą w pielgrzymce Polacy, Białorusini, Rosjanie, Niemcy, Węgrzy i Włosi. Mile są przyjmowani, choć może czasem nie wszystko rozumieją, bo inna mowa. Gdy przechodzimy z Baranowicz przez Połoneczkę i Turzec, spotykamy prawosławnych i co roku proboszcz turzecki parafii ojciec Leonid razem z pielgrzymami odprawia nabożeństwo ekumeniczne. W Wieńcu zawsze odprawiane są dla pielgrzymów nabożeństwa w białym i czerwonym kościele. Tam można zobaczyć, co za sowietów zrobiono z kościołami, gdy służyły jako warsztaty ślusarskie. A później królewszczyzna i stojący ludzie przy krzyżu. - My z Królewszczyzny, proszę lojca, to król założył nasze sioło - powiadają. Ilja, Raków, Raduszkowicze, Dołhinowo i wszędzie ludzie witający pielgrzymki chlebem i solą, a często łzami. Ustawiają stoły w sadach, dają jeść i pić i proszą tylko, żeby się za nich pomodlić. A później piaszczysta droga. Z daleka - widok kościoła. I Anioł Pański na kolanach.

nasze trasy terminy kraje przeczytaj o naszych trasach